Wysokie obcasy – na dobre i na złe
Co można powiedzieć poza faktem, że to musi być miłość – my kobiety po prostu kochamy wysokie obcasy
Szpilki, peep-toe, słupki – lista nie ma końca. Różnorakie style pokazują jak zmieniały się trendy w projektowaniu butów dla kobiet.
Czy jednak rzeczywiście dla nich? Żadna inna część garderoby przez wieki nie zdążyła przysporzyć nam tyle bólu, co wysokie obcasy. A mimo wszystko – czy któraś z nas pomyślała, żeby wreszcie zakończyć ten związek?
Pierwsze pary obuwia miały jasne i praktyczne zastosowanie – chronić stopy przed nadmiernymi uszkodzeniami. Z uwagi na ludzką naturę i rzecz jasna ewolucję, stały się symbolem m.in. statusu społecznego, by w końcu móc święcić triumfy na wybiegach, a co najważniejsze bywać na salonach i (przede wszystkim) stopach kobiet na całym świecie.
Trudno spotkać kobietę, która przyzna się, że nie ma ani jednej pary szpilek. Oczywiście, nie oznacza to, że wszystkie bezrefleksyjnie wyznajemy ideę powinności ich posiadania. Można mieć jedną parę, która, o ile jest idealnie dobrana, zastąpi trzy inne. Tak więc i jedna para może pasować do sukienki, spódnicy lub spodni, być założona na randkę, czy też do pracy.
To, jakie buty wybierasz – nie ważne, czy są wysokie, czy mają płaską podeszwę – powinno zależeć tylko i wyłącznie od twoich upodobań. Jak mówiła Coco Chanel – „moda to to, co wychodzi z mody”, a więc dlaczego miałabyś inwestować w buty na niebotycznych platformach dających tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będziesz w stanie się w nich poruszać, skoro w szafie masz prawie nowiutką parę ukochanych czółenek?
Zdaje się, że niektórzy ze współczesnych projektantów posuwają się za daleko, jeśli chodzi o kobiece obuwie (tu sugeruję przywołać w myślach „podwójne pięty” McQueena, czy też „wysokie obcasy bez pięty” Blahnika i Jacobsa). Tak - ile inspiracji, tyle koncepcji obcasów, a nieraz i niemniej wokół nich zamieszania.
Obecnie mamy to szczęście, że możemy kupować niemal wszędzie – począwszy od małych butików i katalogów, a na Internecie skończywszy. Jeśli chcesz mieć szpilki, których nie zobaczysz na innej kobiecie, możesz poszperać w ofertach sklepów z modą vintage, bądź zerknąć na fora, na których internautki z poszczególnych miast umawiają się na tzw. szafing, czyli wolną wymianę ubrań, biżuterii, torebek i… butów.













